Sytuacja została przez nas szeroko opisana tutaj. Warto dodać, że na fiakrów od razu wylała się fala krytyki - mimo iż pojawiły się głosy broniące takiego zachowania. I to także ze strony specjalistów od koni, czego przykładem może być wypowiedź Andrzeja Makacewicza, będącego trenerem oraz wykładowcą Akademii Jeździeckiej JNBT, który - w oparciu o jego zdaniem naukowe podstawy - usprawiedliwia zachowanie wozaka (więcej na ten temat znajdziecie w innym artykule). Należy także zasygnalizować, że koń po całym zajściu został przebadany przez weterynarza i został dopuszczony do dalszej pracy.
Tłumaczenia wozaków oczywiście nie wystarczają środowisku obrońców praw zwierząt, którzy zawiadomili o tym zdarzeniu odpowiednie organy. Do przyjrzenia się sprawie została wydelegowana Prokuratura Rejonowa w Opatowie. Po zapoznaniu się z materiałem dowodowym nie stwierdzono jednak podstaw do skierowania zarzutów wobec fiakra. Duży wpływ na tę decyzję miała opinia biegłego lekarza weterynarii. Ten uznał, że ocucanie konia uderzeniem w pysk jest „powszechnie przyjętym zachowaniem w tego rodzaju przypadkach”.
Decyzja prokuratury została przez Stowarzyszenie Przewoźników do Morskiego Oka odtrąbiona jako wielki sukces i dowód, że fiakrzy wcale nie znęcają się nad końmi. Zmagająca się od długiego czasu z wozakami Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva! póki co nie skomentowała sprawy.