Koń nad Morskim Okiem

Ta sytuacja wstrząsnęła wieloma osobami. Mowa o sytuacji z dnia 3 maja ubiegłego roku, gdy na popularnej drodze nad Morskie Oko przewrócił się koń, ciągnący wóz z turystami. Powożący fasiągiem wówczas uderzył konia w pysk, po czym zwierzę wstało. Prokuratura jednak nie zauważyła podstaw do skierowania wobec niego zarzutów.

Sytuacja została przez nas szeroko opisana tutaj. Warto dodać, że na fiakrów od razu wylała się fala krytyki - mimo iż pojawiły się głosy broniące takiego zachowania. I to także ze strony specjalistów od koni, czego przykładem może być wypowiedź Andrzeja Makacewicza, będącego trenerem oraz wykładowcą Akademii Jeździeckiej JNBT, który - w oparciu o jego zdaniem naukowe podstawy - usprawiedliwia zachowanie wozaka (więcej na ten temat znajdziecie w innym artykule). Należy także zasygnalizować, że koń po całym zajściu został przebadany przez weterynarza i został dopuszczony do dalszej pracy.

Tłumaczenia wozaków oczywiście nie wystarczają środowisku obrońców praw zwierząt, którzy zawiadomili o tym zdarzeniu odpowiednie organy. Do przyjrzenia się sprawie została wydelegowana Prokuratura Rejonowa w Opatowie. Po zapoznaniu się z materiałem dowodowym nie stwierdzono jednak podstaw do skierowania zarzutów wobec fiakra. Duży wpływ na tę decyzję miała opinia biegłego lekarza weterynarii. Ten uznał, że ocucanie konia uderzeniem w pysk jest „powszechnie przyjętym zachowaniem w tego rodzaju przypadkach”.

Decyzja prokuratury została przez Stowarzyszenie Przewoźników do Morskiego Oka odtrąbiona jako wielki sukces i dowód, że fiakrzy wcale nie znęcają się nad końmi. Zmagająca się od długiego czasu z wozakami Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva! póki co nie skomentowała sprawy.