Położone w Dolinie Rybiego Potoku Morskie Oko jest największym spośród wszystkich tatrzańskich stawów – ma powierzchnię prawie 35 hektarów. Maksymalna głębokość wynosi z kolei ok. 51 m. Ponad jeziorem dumnie wzrastają potężne masywy Rysów, Mięguszowieckich Szczytów oraz Miedzianego. Można tu dostrzec także jeden z najbardziej charakterystycznych polskich wierzchołków w postaci dość maleńkiego w porównaniu ze swoimi sąsiadami – Mnicha. Z Morskiego Oka wypływa Rybi Potok, który stanowi dopływ Białki. Co także ciekawe, jezioro to jest naturalnie zarybione.
Do Morskiego Oka możemy dojść wiodącą z Palenicy Białczańską asfaltową drogą, z którą pokrywa się czerwony szlak. Wielu turystów kończy tu swoją wycieczkę, korzystając z bogatej oferty schroniska PTTK, położonego na znajdującej się tu morenie. Bardziej ambitni ruszają dalej, na Rysy, Szpiglasowy Wierch lub Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem. Często przewijają się tu także taternicy, kierujący się chociażby na Mnicha czy w rejon Mięguszowieckich Szczytów (m. in. na legendarną Kazalnicę). Można także wybrać się na spacer szlakiem wokół samego jeziora. Niesamowicie wyglądają dane, dotyczące liczby odwiedzających to miejsce. W sezonie letnim może to być nawet kilkanaście tysięcy osób dziennie!
Przeszłość i teraźniejszość
Według legend Morskie Oko – zwane też niegdyś przez tutejszych górali Białym lub Rybim Stawem – ma podziemne połączenie z Morzem Bałtyckim lub Adriatykiem (w zależności od wersji opowieści). Wieść ludowa głosi, iż to jezioro co jakiś czas „wypluwało” wraki morskich statków! Prawda może być jednak bardziej prozaiczna. W dawnych czasach niemieccy mieszkańcy osadnicy, zamieszkujący ten „Morski Okiem” nazywali większość tatrzańskich jezior, co być może zostało od nich przejęte.
Morskie Oko odgrywa bardzo istotną rolę w historii polskiej turystyki. To tu postawiono pierwsze schronisko turystyczne, które powstało w latach 20. XIX w., które z czasem otrzymało imię jednego z pionierów badań Tatr oraz turystyki tatrzańskiej, Stanisława Staszica (więcej na temat samego schroniska w osobnym artykule). Bardzo istotnym momentem w historii tej okolicy jest słynny spór o Morskie Oko miedzy właścicielem Zakopanego, hrabią Władysławem Zamoyskim, a urzędującym w dobrach jaworzyńskich księciem Christianem Hohenlohe. Był to zarazem konflikt o przynależność jeziora do Galicji (czyli zaboru austriackiego) lub Królestwa Węgier, będących częścią składową Cesarsko-Królewskiej Monarchii (na terenie których książę Hohenlohe miał swoje tatrzańskie włości. Warto wspomnieć, iż w czasach Polski przedrozbiorowej granica wyglądała zupełnie inaczej – opierała się na grani głównej, aż po Mały Jaworowy Szczyt i dopiero w XIX w. – już granica Galicji – w nieznanych okolicznościach uległa „skróceniu”, kończąc się na Rysach i tzw. Żabiej Grani. Ten ostatni przebieg granicy był żądaniem, który wysnuwał hrabia Zamoyski. Strona przeciwna liczyła z kolei, ze uda się oprzeć granicę na Czarnym Stawie pod Rysami, Morskim Oku i Rybim Potoku. To też miało sprawić, że tylko część słynnego jeziora znalazłaby się w polskich rękach. Warto wiedzieć że podczas sporu niejednokrotnie dochodziło do polsko-węgierskich starć pomiędzy ludźmi hrabiego Zamoyskiego a księcia Hohenlohe (do akcji zdarzało się także wkraczać węgierskiej żandarmerii). Cesarz Franciszek Józef I postanowił oddać sprawę Międzynarodowemu Sądowi Rozjemczemu, który rozprawiał w austriackim Grazu. Tam za sprawą zaangażowania wybitnych prawników i historyków, wśród których na szczególną wzmiankę zasługuje profesor Oswald Balzer z Uniwersytetu Franciszkańskiego we Lwowie, Polakom udało się wygrać spór. Czemu jest to tak istotne wydarzenie? Nowy przebieg granic galicyjsko-węgierskiej stał się później punktem wyjścia do ustalenia granicy między Polską a Czechosłowacją w Tatrach po I wojnie światowej. Tak samo wygląda także dziś – tym razem między Polską a Słowacją. W ramach wdzięczności za nieocenione zasługi, droga z Zakopanego nad Morskie Oko została nazwana drogą Oswalda Bazera.
Sama trasa (która dopiero od lat 50. została wyasfaltowana) z Palenicy Białczańskiej nad Morskie Oko to kolejny bardzo ciekawy temat. Warto wspomnieć, że dawniej poruszały się tu nie tylko fasiągi i tłumy turystów. Niegdyś jeździły tędy autobusy – aż do 1967 kursowały nad samo jezior! Dopiero później ich trasa została skrócona do Polany Włosienica (gdzie kończą swój kurs wozy konne), zaś pod koniec lat 80. do Palenicy Białczańskiej (i tam dojeżdżają także dziś).
W 2024 r. powoli zaczęto wprawiać w życie plan uruchomienia elektrycznych busów kursujących na popularnej trasie. Ich wdrażanie to efekt sporu środowiska obrońców praw zwierząt z tatrzańskimi fiakrami (czyli przewoźnikami wozów konnych), którym zarzucają maltretowanie zwierząt. Same konie musza jednak przechodzić coroczne badania, zaś przewoźnicy są zobowiązani do przestrzegania rygorystycznych przepisów, odnośnie opieki na zwierzętami. Ich przeciwnicy jednak poddają w wątpliwość troskę, jaką ci roztaczają nad końmi.
Szlaki znad Morskiego Oka
Szlak czerwony do Polany Włosienica (25 min)
Szlak czerwony nad Czarny Staw pod Rysami (55 min)
Żółty szlak do Dolinki za Mnichem (1 h 30 min)
Niebieski szlak do Świstówki Roztockiej (1 h 20 min)