Jak informuje Gazeta Krakowska, temat transportu na popularnej drodze do Morskiego Oka powrócił podczas ostatniego konwentu tatrzańskiego, czyli cyklicznego spotkania samorządowców z powiatu tatrzańskiego. Wójt gminy Bukowina Tatrzańska Andrzej Pietrzyk zwraca uwagę, że obecnie rozważane rozwiązania coraz wyraźniej odbiegają od zapisów porozumienia zawartego w lutym 2025 roku w obecności przedstawicieli rządu.
Zgodnie z tamtym dokumentem kompromis miał polegać na zachowaniu transportu konnego na odcinku od Palenicy Białczańskiej do Wodogrzmotów Mickiewicza, a dalej na wprowadzeniu transportu elektrycznego. Kluczowe były zapowiedzi jednego biletu, transportu łączonego oraz gwarancji pracy dla fiakrów z regionu. Tymczasem, jak podkreślają samorządowcy, pojawiają się sygnały o dodatkowych ograniczeniach, m.in. skracaniu tras zimowych dla zaprzęgów czy limitach dotyczących liczby pasażerów, które nie były jasno wskazane w porozumieniu.
Największe emocje budzi plan znaczącego zwiększenia floty elektrycznych busów. Jak podaje Gazeta Krakowska, Tatrzański Park Narodowy rozważa pozyskanie nawet kilkunastu nowych pojazdów w ramach programu rządowego. Zdaniem fiakrów taka skala transportu może całkowicie przejąć ruch turystyczny, czyniąc tradycyjny przewóz konny nieopłacalnym, zwłaszcza że turyści nie byliby zobowiązani do korzystania z zaprzęgów na pierwszym odcinku trasy.
Dodatkowe wątpliwości dotyczą organizacji punktu przesiadkowego przy Wodogrzmotach Mickiewicza. Samorząd zapowiada testy, które mają sprawdzić, czy w jednym miejscu da się bezpiecznie połączyć ruch pieszy, zaprzęgi konne i busy elektryczne przy dużym natężeniu turystów.
W ocenie lokalnych władz kluczowa jest także kwestia operatora busów. List intencyjny zakładał wspólny system i jeden bilet, a fiakrzy rozpoczęli już działania zmierzające do utworzenia spółki, która mogłaby obsługiwać pojazdy należące do parku. Obawy budzi jednak scenariusz dopuszczenia zewnętrznego operatora, co – jak wskazują rozmówcy Gazety Krakowskiej – mogłoby podważyć sens wcześniejszych ustaleń.
Sprawa transportu do Morskie Oko pozostaje więc nierozstrzygnięta. Choć rozmowy trwają, a kolejne spotkania są planowane, zamiast zapowiadanej stabilizacji narasta poczucie niepewności. Konflikt, który miał zostać wygaszony, ponownie wchodzi w fazę napięć, a kompromis z 2025 roku wymaga jednak dalszego doprecyzowania.