Zbójnicka Chata w Tatrach

Schroniska po słowackiej stroni Tatr mierzą się z poważnym kryzysem. Słowackie Elektrownie (słow. (Slovenské elektrárne) oraz inni kluczowi sponsorzy masowo wycofują się ze wsparcia dla kultowych tatrzańskich schronisk. Powodem nie są problemy finansowe, lecz głębokie kontrowersje wokół działań Słowackiego Klubu Turystycznego (KST) i nieprzejrzystego procesu wyboru nowych gospodarzy chat.

Zgodnie z informacjami przekazanymi przez serwis Korzár, Słowackie Elektrownie, które dotąd chętnie inwestowały dziesiątki tysięcy euro w modernizację tatrzańskiej infrastruktury wstrzymały wypłacanie środków.

Najbardziej dotkliwym ciosem jest anulowanie planowanej inwestycji w Chacie pod Rysami. Dotychczasowy obiektu gospodarz, Viktor Beránek (o jego opuszczeniu schroniska pisaliśmy TUTAJ), miał już wszystko uzgodnione z szefostwem Słowackich Elektrowni. Schronisko miało otrzymać za darmo nową, ulepszoną instalację solarną, zasilającą akumulatory i kotły grzewcze. Wartość tego projektu szacowano na ponad 30 tysięcy euro. Sporo straci także Zbójnicka Chata w Dolinie Staroleśnej, która miała otrzymać kosztowną instalację fotowoltaiczną.

Podobny los spotkał popularną Chatę Štefánika pod Dziumbierem w Niżnych Tatrach, należące do Igora Fabriciusa. Obiecane finansowanie gruntownego remontu pokoi na pierwszym piętrze – szacowanego na 20 tysięcy euro za jeden z sześciu planowanych pokoi – również zostało anulowane. W liście otwartym zaznaczono, że powodem było "sposób i wynik procesu selekcji związanego z wyborem dzierżawcy schonisk".

Słowackie Elektrownie, których szef jest zresztą byłym tatrzańskim nosiczem, wycofały się z obawy przed – jak podaje Korzár - "splamieniem swojego dobrego imienia współpracą ze Słowackim Klubem Turystów".

Sedno problemu leży w sierpniowym procesie, w którym KST razem ze Słowackim Towarzystwem Wspinaczkowym JAMES wybierał nowych najemców. Niedawni dzierżawcy chat, w tym Beránek i Fabricius, otwarcie skrytykowali procedurę za brak transparentności. Niezadowolenie z działań władz Klubu Turystycznego eskalowało do tego stopnia, że przerodziło się w publiczny protest. Dziesiątki osób zebrały się w Żylinie przed budynkiem, w którym odbywało się walne zebranie KST, by wyrazić swój sprzeciw. Obecna sytuacja stawia pod znakiem zapytania przyszłość modernizacji i utrzymania tatrzańskich schronisk.