Polacy pod Gasherbrum I

To był przedostatni akcent podbojów ośmiotysięczników zimą, które dokonali polscy himalaiści. Gasherbrum I (8080 m n.p.m.) pierwszy raz w tę porę roku padł 9 marca 2012 r. Jego zdobywcami była ówczesna czołówka wśród polskiej wspinaczki – Adam Bielecki i Janusz Gołąb.

Chociaż Polacy już wiele lat wcześniej rozpoczęli swoją serię pierwszych zimowych wejść na ośmiotysięczniki, to ich sukcesy ograniczały się tylko do Himalajów. Karakorkum, czyli drugie najwyższe pasmo świata, wciąż pozostawało nieuchwytne dla naszych rodaków. Bardzo bliski sukcesu był Maciej Berbeka, który w 1988 r. próbował samotnie dotrzeć na Broad Peak (8051 m n.p.m.), co ostatecznie mu się nie udało (Polak pozostawał ok. godziny drogi od wierzchołka). Pierwsze wejście na jakikolwiek szczyt ośmiotysięczny w Karakorum, a dokładnie Gasherbrum II (8035 m n.p.m.), dokonał międzynarodowy zespół w składzie Kazach Denis Urubko (który aktualnie posiada też polskie obywatelstwo), Włoch Simone Moro i Amerykanin Cory Richards w 2011 r.

Polacy jednak nie zasypiali gruszek w popiele. Już w następnym sezonie pod Gasherbrum I zameldowała się polska wyprawa pod kierownictwem Artura Hajzera, który w 1987 r. razem z Jerzym Kukuczką po raz pierwszy zimą wspiął się na Annapurnę (8091 m n.p.m.). Wśród uczestników wyprawy znalazły się dwie gwiazdy polskiej wspinaczki – 43-letni Janusz Gołąb i 28-letni Adam Bielecki. Pierwszy z nich znany był ze swoich świetnych przejść w Patagonii czy Alpach (m. in. w masywie Mont Blanc czy Grandes Jorasses). Ponadto zaliczył wiele wybitnych przejść solo w Tatrach – w tym zimą na Kazalnicy Mięguszowieckiej. W latach 90. razem z kolegami, stanowiącymi samą śmietankę polskiego świata wspinaczkowego, stworzyli zespół, który szybko zyskał przydomek „Dream Team” (pol. „Drużyna Marzeń”). Młodszy ze wspinaczy, czyli Adam Bielecki, mimo młodego wieku zdążył już bardzo dużo osiągnąć w wysokich górach. Najlepszym tego dowodem jest jego wejście w wieku 17 lat na siedmiotysięcznik Chan Tengri w Tienszanie czy wejście w 2011 r. na Makalu bez użycia tlenu.

Wyprawie od samego początku towarzyszyła niekorzystna pogoda, która wymusiła na wspinaczach dość cierpliwości. Jak wspomina sam Adam Bielecki, szczególnie trudności spotkały himalaistów w trakcie przechodzenia Kuluaru Japońskiego, gdzie potężny wiatr prawie nie wyrwał ze ściany młodego wspinacza. Po wielu dniach przygotowywania drogi otwiera się możliwość ataku szczytowego, do którego zespół rusza 6 marca 2012 r. W międzyczasie wierzchołek próbuje zdobyć druga wyprawa, składająca się z himalaistów z różnych krajów. Co ciekawe, Polacy przez pewien czas myśleli, że to właśnie ich zagranicznym kolegom udało się jako pierwszym wejść na szczyt. Koleje losu jednak zweryfikowały to przekonanie.

Mimo bardzo trudnych warunków Bielecki i Gołąb meldują się na wierzchołku Gasherburma I 9 marca ok. 8:00. Do bazy docierają dzień później po bardzo trudnym marszu. W trakcie powrotu doznali ciężkich odmrożeń, które zmusiły do przetransportowania ich śmigłowcem z bazy pod masywem. Okazało się także, że członkowie międzynarodowej wyprawy, która próbowała zdobyć szczyt zginęli podczas wspinaczki.

Adam Bielecki i Janusz Gołąb w dalszym ciągu pozostają aktywni górsko. Pierwszy z nich rok później był członkiem polskiej wyprawy na Broad Peak, która zakończyła się pierwszym zimowym zdobyciem szczytu. Niestety, podczas zejścia zaginęła dwójka uczestników, Maciej Berbeka (który po latach wyrównał rachunki z górą) oraz Tomasz Kowalski. Część środowiska wspinaczkowego winą za to obarczyła pozostałych członków zespołu, który zdobył wierzchołek, czyli właśnie Bieleckiego i towarzyszącego mu Artura Małka (warto jednak zaznaczyć, że obydwie strony sporu mają tu swoje racje). Janusz Gołąb w następnych latach podejmował się także licznych wspinaczek w wysokich górach. Towarzyszył chociażby Andrzejowi Bargielowi podczas jego słynnych wypraw m.in. tej, zakończonej słynnym zjazdem na nartach z K2 w 2018.